fbpx

RESTAURACJA W GOŚCIŃCU OYCOWIZNA – CUDOWNE MIEJSCE NA WIELE OKAZJI I BEZ

W poszukiwaniu na mapie Warszawy i okolic miejsca, w którym w piękną pogodę dzieciaki mogą się wyszaleć na zewnątrz, trafiliśmy na Gościniec Oycowizna.

W rejonie Magdalenki, a dokładnie tu,

znajdziecie przepiękne miejsce – przypominające staropolską, krytą strzechą chatę (choć znacznie większych rozmiarów).

Przed budynkiem i z boku znajdują się parkingi dla gości, więc nie musicie się martwić o miejsce postojowe:) czas poświęcony na drogę zostanie więc zrekompensowany przez ten zaoszczędzony na parkowaniu:)

Jeśli chcecie w pełni skorzystać z uroków tego miejsca, wybierzcie się do nich w słoneczny dzień, taki który pozwoli odwiedzić położony na tyłach ogródek.

Po wejściu na jego teren zobaczycie od razu co mamy na myśli – roztacza się z niego widok na przepiękny kolorowy plac zabaw,

który na pewno szybko się waszym pociechom nie znudzi, a nawet jeśli, to tuż obok znajdziecie mini zoo,

w którym możecie np nakarmić kózkę

Dla tych, którzy jeszcze mają wątpliwości czy dzieciaki będą miały czym zająć się tutaj przez przynajmniej połowę dnia, zaglądamy jeszcze dalej w głąb ogrodu, gdzie czeka nas 3 w jednym,

piaskownica, tor przeszkód i plac zabaw.

Do tego tuż obok rozkładany jest sporej wielkości dmuchaniec.

Oprócz powyższych atrakcji, w wybranych terminach na dzieci czeka również animatorka z kolorowankami i różnymi niespodziankami dla najmłodszych i nie tylko.

Cały teren jest ogrodzony więc jeśli Wasze maluchy przemieszczają się równie szybko, jak nasz Młody Człowiek (który nie usiedzi w miejscu:) tutaj możecie uznać, że będzie względnie bezpieczny i zasiąść w ogródku, a pociechy puścić do zabawy. Wy w tym czasie będziecie mogli się delektować bardzo smacznymi pozycjami w menu spędzając czas w miłych okolicznościach przyrody,

gdzie zadbano o wszystkie nawet najdrobniejsze szczegóły.

Tak właśnie i my postanowiliśmy zrobić,

wybór jednak nie okazał się taki prosty, bo menu jest długie i bardzo interesujące.

http://oycowizna.pl/wp-content/uploads/2018/07/Karta-Menu-2017.pdf

Na początek napoje – lemoniada i kawa latte

obie przyzwoite choć lemoniada robiona z gotowego bardzo słodkiego syropu, co jest jej lekka wadą, można jednak ją zamówić bez szkody dla zdrowia – pytanie co na to diabetolog;)

Po złożeniu zamówienia wybierzcie się koniecznie do środka, gdzie czeka na Was poczekajka,

świeżutki chlebek, ogóreczki, smalczyk i twarożek.

Wszystko tak obłędne, że koniecznie kalkulujcie w swoje zamówienia, że trochę się tym najecie:), bo jak już zaznienie nie będziecie w stanie przerwać aż pojawią się kolejne dania. Według niego, chlebek ze smalcem był najlepszym daniem w gościńcu 🙂

Tak było w naszym przypadku – oddawaliśmy się dopiero kiedy na stole zagościły przystawki –

Łoscypek na dwa smaczki.

Jeden z kawałków podawany jest w panierce, drugi zaś sauté z grilla, całość uzupełniona słodką brusznicą. Już sam pomysł na danie i to połączenie jest bardzo ciekawy, do tego ser jest odpowiednio przypieczony (choć dla niektórych może się okazać zbyt mocno, zobaczcie na zdjęciu:), dzięki temu jednak udało się osiągnąć połączenie chrupkości i delikatności – przystawka zdecydowanie warta zamówienia.

Następnie przeszliśmy do degustacji wątróbek kogucich

Delikatnie wysmażone wątróbki z jabłkiem i cebulką, skropione sosem wiśniowym stanowiły bardzo ciekawy pomysł na kompozycję. Poprzez dodanie sosu wiśniowego były one dość słodkie, jednak nam taka wariacja akurat przypadła go gustu, musicie być jednak przygotowani, że nie jest to w 100 procentach tradycyjne podejście. Naszym zdaniem jednak warto zaryzykować i spróbować.

Ostatnią przystawką były grzyby w śmietanie, a dokładniej kurki.

Smażone na maśle, posypane pierzynką z sera bryndza i skąpane w śmietanie. Bez wątpienia były one najlepszym wyborem, wycinaliśmy aż nam się uszy trzęsły.Pomimo ostrzeżenia w menu:

“Szef kuchni informuje, że grzyby mogą być gorzkie” nic takiego nas nie spotkało – jeśli będziecie w tym miejscu, koniecznie zamówcie grzyby w śmietanie – idealne połączenie kremowego sosu śmietanowego z serem bryndza sprawiło, że pieczywo widoczne na zdjęciu wykorzystaliśmy do wyjedzenia “sosu” do ostatniej kropelki

W tym czasie przybył rosołek dla Młodego Człowieka.

Ten był zdecydowanie mniej zachwycający – można byłoby go określić najprościej “nic szczególnego” czyli pozycja z kategorii można, ale nie trzeba, w menu są pozycje bardziej godne naszego podniebienia.

W oczekiwaniu na danie główne postanowiliśmy zajrzeć dla Was do środka – jeśli trafi się brzydka pogoda, również tutaj będzie Wam przyjemnie spędzić czas

Restauracja jest zdecydowanie słusznych rozmiarów i posiada kilka sal,

również takie zdecydowanie bardziej kameralne,

każdy więc powinien znaleźć tu dla siebie stolik, który przypadnie mu do gustu.

Dla osób szukających większych sal na ślub, czy imprezę firmowa, w Gościńcu mają też znacznie bardziej przestronną część,

a wszystko w klimacie i

z dbałością o detale

i z ciekawymi elementami dekoracyjne.

Nawet w łazienkach utrzymany jest styl dominujący w Oycowiźnie.

Jeśli traficie tu w mniej sprzyjający pogodowo dzień, w środku znajdziecie niewielki kącik dla dzieci.

Od obsługi dowiedzieliśmy się, że przy większych okazjach (byc moze tez przy brzydkiej pogodzie) rozstawiany jest więcej zabawek, a jest gdzie to zrobic bo miejsca w tej części jest sporo. Jeśli więc byliście i macie zdjęcia koniecznie nam je wyslijcie.

Z ciekawostek, jeśli po zjedzeniu obiadu uznacie, że chcielibyście zostać na śniadanie, Oycowizna to nie tylko restauracja, ale również gościniec, więc ma pokoje, z których nie korzystaliśmy, więc możemy Wam tylko wspomnieć o ich istnieniu. Tu też zachęcamy Was do podzielenia doświadczeniami jeśli wy mieliście okazję je odwiedzić.

Nasze zwiedzenie przerwały dość szybko pojawiające się dania główne.

Pierogi ruskie

Miały bardzo dobrze zrobione ciasto (a to podobno połowa sukcesu pierogów), jednak farsz był tak pikantny, że mordował smak całego dnia. Być może jeśli zdecydujecie się na inną pozycję z kategorii “Rękodzieło artystyczne”, będziecie zadowoleni, tej jednak wam nie polecimy.

Na drugi ogień poszedł Siekaniec

Zgodnie z opisem z menu, jest to siekana cielęcina z grilla pikantnie przyrządzona, serwowana z frytkami, marynowanymi warzywami grillowanymi oraz sosami – skoro pikantne, to Ona nawet do próbowania dania nie podeszła:) i słusznie bo  faktycznie było to danie pikantne, jednak to wszystko co można o nim powiedziec jak na cielęcinę było ono ogromnym zawodem i nie będziemy Wam go polecali.

Na koniec Schaboszczak jak od święta,

który uratował honor dań głównych. W menu jest napisane, że dostaniecie kotlecisko schabowe z wieprza, tradycyjnie w jaju i bułce panierowane i określenie to nie jest przesadzone – porcja jest naprawde ogromna – najecie się nią i jeszcze rodzinkę obdzielicie (nie ma problemu tutaj z zapakowaniem na wynos tego, co Wam się do brzuszków nie zmieści, więc zamawiajcie śmiało). Kotlet smaczny i poprawny, taki dobry domowy schabowy, ale dodatki, hmmm… zasmażana kapusta, która skradała nasze serca, idealnie przyrządzona i doprawiona, o kremowej konsystencji, delikatna i jednocześnie wyrazista – dla niej samej musicie to danie zamówić

Na koniec warto wspomnieć o obsłudze – bardzo przyzwoita, miła, sprawna i względnie uważna.

Biorąc to wszystko pod uwagę, naszym zdaniem jest to miejsce idealne do spędzenia czasu z dziećmi. Szczególnie w ładny dzień

Propozycje z menu są na bardzo zróżnicowanym poziomie, od świetnych po bardzo kiepskie, więc bardzo dużo w Waszej ocenie tego miejsca będzie zależało od tego, na co traficie. Jednak dla samej frajdy dla dzieciaków warto się tutaj wybrać, dlatego żeby Was zachęcić damy im 4,6/5. Głównie za atrakcje dla dzieci, grzyby w śmietanie i zasmażaną kapustkę – czasem tylko tyle i aż tyle wystarczy, by człowiek przywiózł miłe wspomnienia.

Feeling of Life

Feeling of Life

Gdzie wyjść, zjeść, podróżować i nocować z dzieckiem i nie tylko

Dodaj komentarz

Inline
Inline