fbpx

PIERWSZY LOT NIEMOWLAKA

Planując pierwszą podróż z Młodym Człowiekiem, analizowaliśmy nie tylko docelowy punkt na mapie, który chcieliśmy odwiedzić, ale, co w tej sytuacji było równie istotne, sposób dotarcia w to miejsce. Biorąc pod uwagę nasze doświadczenia z poprzednich podróży, w długi lot wybraliśmy Emirates Airline, do przemieszczania się pomiędzy wyspami zaś zdecydowaliśmy się na Air Asia – więcej o kryteriach, według których wybraliśmy akurat ich, parę akapitów dalej.

Nasz lot będzie trochę skomplikowany:

Warszawa – Dubaj (Emirates)

Dubaj – Manila (Emirates), tu zatrzymaliśmy się na nocleg i ruszyliśmy dalej

Manila -Tagbilaran na wyspie Bohol (Air Asia)


zdjęcie:hikingtours.pl

Oczywiście przed podróżą postanowiliśmy zgłębić zasoby Internetu w poszukiwaniu odpowiedzi na wszystkie gnębiące nas pytania, obawy i przełamać zwyczajny strach. Jak za każdym razem po lekturze tego, co ma do zaoferowania przepastna, globalna sieć, byliśmy bardziej przerażeni niż gdy do niej zasiadaliśmy, a przed oczami roztaczała się nam wizja nadchodzącej klęski i lotu wypełnionego płaczem :/

Jak się mieliśmy wkrótce przekonać na własnej skórze, nic bardziej mylnego 🙂

Po wylądowaniu w Dubaju, pełni radości i nadziei przed nadchodzącą drugą, dłuższą, częścią podróży, zaczęliśmy tworzyć własne teorie na temat dramatów dzieci w samolocie. Doszliśmy mianowicie do wniosku, że źródłem problemu może być stres rodziców – jak sami wiecie, jeśli tylko nasze pociechy poczują krew w wodzie – nasz strach, niepewność – zaczynają robić wszystko, by nas w tym utwierdzić, co znów ma negatywny wpływ na nas. Taka samonakręcająca się spirala:)

Wujek google dał nam jednak jedną bardzo dobrą radę, którą zastosowaliśmy i uważamy, że miała duży wpływ na to, jak minęła nasza podróż – karmimy w czasie startów i lądowań. Jednak opowiemy Wam wszystko po kolei.

Jak w większości naszych podróży (od paru już lat), również w tej towarzyszyli nam nasi przyjaciele, co jest ogromnym ułatwieniem, które polecamy stosować. Zawsze, jeśli możecie mieć dodatkowe 4 ręce do pomocy, skorzystajcie, nawet jeśli tylko do tego, by mogły one (te ręce, rzecz jasna) zabrać część Waszego nadbagażu 🙂

Teraz przejdźmy tam, gdzie zaczynają się z reguły podróże, przynajmniej nasze 🙂 – na stronie linii lotniczej. Gdy już wybierzecie swój wymarzony cel podróży, znajdziecie przewoźnika, który dostarczy Was tam w rozsądnych pieniądzach (tu znajdziecie trochę więcej w tym temacie), przychodzi czas wyboru miejsc. Uwierzcie nam, lecąc z dzieckiem, niemowlakiem w szczególności, oszczędzanie na wyborze miejsc nie jest najlepszym pomysłem, bo możecie wylądować w różnych częściach samolotu, co w znacznym stopniu utrudnia przetrwanie tego doświadczenia w stanie psychicznym pozwalającym na wchodzenie w interakcję z innymi jednostkami ludzkimi. Zanim jednak sięgniecie po karty kredytowe, zadzwońcie do wybranej przez Was linii, zdarza się, że miejsca wybierzecie sobie za darmo (spośród określonej grupy miejsc) podróżując z dzieckiem poniżej 2-go roku życia. Te specyficzne siedzenia to fotele przy przegrodach (na obrazku poniżej są to miejsca DEG w rzędzie 10 i DEFG w rzędzie 30.

 

zdjęcie:www.seatguru.com

Umożliwiają one zamontowanie na ścianie przed miejscami D i G łóżeczka dla Waszego skarba.

zdjęcie:www.vacationprincess.com

Gdyby osoba na infolinii u przewoźnika nie mogła Was usadzić bezpłatnie w tych miejscach, sprawdźcie, czy sami możecie wybrać te miejsca – np. KLM ma kompletnie niejasne zasady przydzielania tych miejsc – co rozmowa, słyszeliśmy inną wersję, w Turkish najlepiej dzwonić do Turcji, biuro na lotnisku ma ograniczone możliwości wyboru miejsca (dodzwonić na polski numer jeszcze nigdy nam się nie udało). Bywa też, że miejsca są odpłatne, ale w portalu zaznaczone są jako zajęte i dopiero po telefonie do linii lotniczej dowiecie się, że po podaniu danych karty pracownik call center przypisze Wam te miejsca.

Po tym przydługim wstępie słów parę o tym, co jest tu sednem zagadnienia – jeśli Wasza pociecha ma mniej niż 2 lata, to z definicji leci na Waszych kolanach (jedno dziecko na dorosłego), co wiąże się też z obniżoną ceną za taką przyjemność – dla Emirates np. 10% wartości normalnego biletu. Można z reguły kupić nawet takiemu dziecku normalny bilet, ale za np. 75% (Emirates) wartości normalnego, wtedy można zabrać na pokład fotelik samochodowy, w którym dziecko może podróżować. My jednak, póki Młody Człowiek łapie się na, jakże przyjemną, obniżkę swoich kosztów transportu, bardzo chętnie korzystamy z możliwości przewożenia go na kolanach i biorąc na siebie wynikające z tego konsekwencje. By niedogodności były możliwie mało uciążliwe, z odsieczą przychodzi wspomniane łóżeczko (baby bassinet) oraz związana z tym przestrzeń na nogi – obie te rzeczy są nieocenione, nie tylko na długim locie (tylko nie rozpowiadajcie, bo kiedyś może zabraknąć dla Was:) ). Emirates, z których to komfortów tym razem korzystaliśmy, bardzo ułatwiają cały proces wyboru miejsc – tylko taki domysł, ale chyba ich system widząc dziecko na bilecie, odblokowuje miejsca z kołyskami, coś nie do pomyślenia w wielu innych przypadkach.

Gdy już przebrnęliśmy przez najgorszą część każdej podróży – pakowanie, a pakowanie z niemowlakiem to już w ogóle, w naszym wykonaniu przypomina błąkanie się przez kręgi piekieł (o tym jak przez nie przebrnąć i co zabrać, piszemy trochę tu), nie pozostało nam nic innego jak udać się na lotnisko. Na miejsce dotarliśmy z niestandardowo dużym, jak na nas, wyprzedzeniem 2,5 godziny, najpierw odprawa, czyli nic nadzwyczajnego, coś przez co każdy przechodzi. Dla podróżujących z niemowlakiem na większości lotnisk na świecie dostępne są stanowiska business/premium/pierwszej klasy/suites (czy jak je nazywa Wasza linia). W naszym przypadku była jeszcze jedna miła różnica – nasz wózek mieści się do schowka nad głowami, więc nie dostaliśmy zawieszki potrzebnej do oddania wózka przy boardingu (jak to zrobić i o co chodzi opiszemy Wam w osobnym poście bo ten i tak robi się za długi:)) .

Dalej jest już tylko lepiej;) – posiadanie dziecka to prawie jak przepustka do business class. Na Okęciu, idąc do security, nie przychodzicie przez bramki z czytnikami kart pokładowych i nie stoicie w długim ogonku, tylko podajecie miłej/mu pani/panu Wasz boarding pass i przechodzie sobie elegancko boczkiem jak załoga;). Dochodzimy już pod same kolejeczki security i kolejna miła niespodzianka wszystkie linie z wyłączeniem pierwszej mają priorytet dla kobiet w ciąży (w stanie okrągłym też da się latać:)) i rodzin z dziećmi. Mówicie grzecznie przepraszam i niczym morze czerwone, ludzie przed Wami się rozstępują, minutka, czy dwie i się wypakowujecie;). No chyba, że przed wami też ludzie z dziećmi, wtedy to bardziej 15 minut, więc możecie się zrelaksować. Etap wypakowywania wszystkiego, co spakowaliście z myślą o locie z pociechą jest tym momentem, kiedy pojawia się pierwsze zwątpienie – gdy wszyscy wyjmują laptopy i telefony, na Waszej liście są tubeczki, słoiczki, kremiki czy woda i mleko w proszku. Tak!!!! To bardzo ważna informacja – lecąc z maluchem nie obowiązują Was aż tak restrykcyjnie przepisy o płynach. Bądźcie jednak przygotowani do pytań o długość lotu (gdy macie, jak my, tonę rzeczy do picia i jedzenia dla Młodego Człowieka). W Europie jedzenie i płyny dla dziecka wykłada się do specjalnych pojemników, więc jeśli włożyliście wszystko do tych standardowych, będziecie je musieli przekładać.

Całe to wyjmowanie, wykładanie i znów chowanie, połączone z rozbieraniem siebie i dziecka (nie może być np. w bluzie – tak jak dorosły) zajmuje trochę czasu, ale po tym czeka na Was to miejsce, gdzie możecie już złapać oddech. Najbliższa gimnastyka na pokładzie samolotu. W regeneracji Waszych sił może pomóc Lotek:

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Nie chodzi o trafienie szóstki, tylko maskotkę PLL LOT, która swym wizerunkiem firmuje jeden z placów zabaw w terminalu – dzieciaki mogą się wyszaleć zanim wejdą na pokład i może nie starczy im sił na ściąganie z półek w bezcłówce wszystkiego co fajne, kolorowe i czego nie powinni zdecydowanie jeść – takie upodobania ma np nasz synek:)

Gdy godzina boardingu zbliża się wielkimi krokami, powinniście się udać w kierunku Waszej bramki, gdzie spotka Was jeszcze jedna miła niespodzianka – podróżując z niemowlęciem, wchodzicie na pokład razem z lub zaraz po pasażerach pierwszej klasy, a przed resztą osób. Dzięki temu Wasze bagaże są nad Waszymi głowami, możecie spokojnie wypakować rzeczy niezbędne do przetrwania tego lotu, a gdy pociecha wyrazi swoje pragnienie, Wasze zasoby będą na wyciągnięcie ręki.

No to przygotowujemy się do startu – na pokładach Emirates o nasz komfort dbała, chyba najbardziej przyjazna dzieciom załoga ze wszystkich, z którymi mieliśmy przyjemność latać (choć Turkish oceniamy bardzo podobnie, o czym przy okazji innej podróży). Z pewnością dostaniecie od nich coś ślicznego, co pomoże zająć Wasze Dzieci, my trafiliśmy na plecaczek – maskotkę wypełniony atrakcjami dla Młodego Człowieka (choć nawet bardziej odpowiednie dla trochę starszych dzieci:)

Siadając dostaniecie też specjalny pas do przypięcia maluszka – osobiście odwlekamy ten moment do ostatniej chwili, by Młody jak najkrócej musiał siedzieć z ograniczoną mobilnością 🙂 Jeśli macie wątpliwości, jak zapiąć pas dziecka, personel pokładowy zawsze pyta, czy Wam pomóc z pasem, więc nie ma stresu 🙂 Obsługa go jest jednak banalnie prosta – pętelkę przeplatacie przez swój pas a dzieci zapinacie jak małego dorosłego.

No i startujemy – podczas startu, jeśli nas pamięć nie myli, po raz pierwszy w jego życiu karmiliśmy Młodego Człowieka piersią w miejscu publicznym (nie chcemy absolutnie tutaj rozpoczynać dyskusji na ten temat tak po prostu to wyglądało w naszym wypadku). Ćwiczenie to miało na celu uzyskanie dwóch efektów – po pierwsze jedzącemu dziecku nie zatykają się aż tak bardzo uszka przy zmianie ciśnienia, po drugie, i bardziej istotne z punktu widzenia dziecka, chcieliśmy, by miał poczucie komfortu i bezpieczeństwa w tej niezwykłej dla niego sytuacji. Chyba pomogło, bo postanowił być niewzruszony startem i zasnąć. Kiedy stewardesa przyniosła nam łóżeczko i zamocowała je do ściany, przełożyliśmy delikatnie Małego Człowieka i odetchnęliśmy z ulgą – tak, teraz cwaniakujemy, ale wtedy wcale nie byliśmy tak pewni, czy wszystko pójdzie po naszej myśli 🙂

zdjęcie:www.whatsheawears.ie

Niestety w momencie, kiedy przynieśli jedzenie zrobiło się w samolocie na tyle głośno, że Młody Człowiek się obudził, więc przy następnych, dłuższych lotach pamiętaliśmy, by usypiać go już po posiłku, co i Wam doradzamy. Na szczęście, jak wspominaliśmy już wcześniej, w Emirates rozdają dla małych pasażerów bardzo fajne zestawy dla dzieci – jak otworzycie ten uroczy plecaczek, w środku znajdziecie między innymi mięciutki kocyk (więcej z zawartości nie pamiętmy, ale wiemy, że Młody Człowiek zakochał się w wielbłądzie:) )

Dzięki tej paczuszce nowości, udało się zająć potomka i szczęśliwie dolecieć do Dubaju. Żeby nie było, inne linie też dają, z reguły, paczki dla dzieci, jednak muszą poczekać na opis do czasu, jak opiszemy podróż z nimi:)

Czas na przerwę, nocleg i znowu w powietrze

Niestety przez większość lotu z Dubaju do Manili występowały turbulencje, a wówczas Młody Człowiek nie może leżeć w swoim łóżeczku, przespał więc większość lotu na kolanach u swojego taty. Kiedy się obudził zajęliśmy go zabranymi zabawkami (o naszym ulubionym zestawie postaramy się niedługo napisać), pakietem, który dostał od załogi, jednak największą atrakcją była sama załoga. Z Młodego Człowieka wyszedł amant i rozpoczął proces podrywu personelu pokładowego. Przynajmniej godzinę zajęła mu interakcja z piękniejszą częścią załogi, za co należą się im ogromne podziękowania. Z naszego doświadczenia wynika prosta zależność – jeśli Wy się nie stresujecie, Wasze dziecko mniej płacze, jeśli dziecko nie uprawia arii operowych przez cały lot, personel pokładowy podchodzi dużo bardziej życzliwie 🙂 Dodatkowo, współpasażerowie którzy spodziewali się koszmaru oddychają z ulga i stają się dodatkowymi rękami do pomocy. Postarajcie się więc porozpieszczać trochę Waszą pociechę po drodze – ubrudzone rączki czy ubranko to jeszcze nie jest koniec świata, a szczęśliwy Mały Człowiek, to spokojny człowiek i znów mamy małe koło, tylko to akurat nie jest błędne:) bo działa na Waszą korzyść;)

W samolocie funkcjonuje się podczas lotu całkiem normalnie –  tu ku pokrzepieniu, pierwsza zmiana pieluchy na wysokości 10 000 m,

Po kilkunastu godzinach w powietrzu wylądowaliśmy szczęśliwie i zaczęło się – niemowlęcy jet lag. Młody Człowiek absolutnie postanowił zignorować fakt, że mamy aktualnie noc – w jego świecie był dzień, a do tego wyspał się jeszcze samolocie i rozpoczęła się impreza. Czy można z tym coś zrobić? Po paru lotach i zebranych doświadczeniach, odkryliśmy, że najlepiej jest lądować w miejscu docelowym przed południem, pod warunkiem, że pociecha ładnie spała w samolocie, wtedy da się wbić Młodego Człowieka w rytm dnia. Staramy się planować spanie i godziny lotu tak, by zgrywać zegar Młodego Człowieka z nową strefą czasową jeszcze przed startem samolotu, a już na pewno na pokładzie. Jeśli Wy macie sprawdzoną metodę na uniknięcie jet lagu u małych ludzi, chętnie go przetestujemy, więc zapraszamy do komentowania:)

Po bardzo ciekawej nocy w hotelu, czekała nas kolejna wycieczka – tym razem tania linia lotnicza Air Asia. Nie bez powodu wybrana została już 9 raz z rzędu najlepszą tanią linią lotniczą na świecie – czysty samolot dość sporo miejsca, świetna załoga. Sama podróż nie obfitowała w żadne wiekopomne chwile, nie będziemy Was więc zanudzać jej przebiegiem. Z naszej perspektywy najważniejszą różnicą było to, że młody postanowił zasnąć zanim samolot wystartował. No i niestety tutaj nie ma opcji łóżeczek.

Ta część lotu wniosła jeszcze jedno nowe doświadczenie – lądowania A320, 90 000 kg, prawie 40 metrów długości na czymś co przypominało bardziej lotnisko dla szybowców, tyle że z asfaltem, niż port lotniczy, jakim my go znamy – lotnisko w Babimoście przy nim wydaje się ogromne. Olbrzymią zaletą tego lotniska jest to, że Wasz samolot nie pomyli terminala i nie jedziecie do niego godzinami, jak np we Frankfurcie 🙂

Dla mniejszych entuzjastów widoków i latania, lotnisko można podziwiać od 4tej minuty 🙂

To nie koniec zalet takiego “kameralnego” lotniska – już wysiadając możecie się upewnić, że personel naziemny nie zgubił Waszej walizki 🙂

Gdy czekacie na bagaż, nie ma poczucia niepewności, czy następny będzie Wasz, tu wszystko widać jak na dłoni, to się nazywa transparentność.

A startujące samoloty są na wyciągnięcie ręki – co będzie atrakcją z pewnością dla tych troszkę większych dzieci:)

 

Jak widzicie, nie taki diabeł straszny jak go malują – jeśli wasz słodziak to nie diabeł wcielony:), to będzie naprawdę dobrze. Zaopatrzcie się w rzeczy które zajmą Wasze dzieci i zapewnią atrakcje, jak również w odpowiednią ilość jedzenia i przede wszystkim mleka – zupełnie nie wiedzieć czemu, nagle, nasze dziecko konsumuje je na pokładzie samolotu w ilościach hurtowych. Ile byśmy go nie wzięli do bagażu podręcznego, zawsze postanawia wpędzić nas w stres dochodząc niemal do końca zapasów. Z własnego doświadczenia możemy Wam podpowiedzieć, że warto mieć ze sobą wszelkie dziecięce batoniki (Babydream, czy gerber/nestle), chrupki, czy płatki ryżowe, ostatnio Młody Człowiek zakochał się w biszkoptach i ciastkach – też dla dzieci, choć można znaleźć zdrowsze (mniej cukru) np. w Rossmanie.

Pamiętajcie na koniec, że dzieci dają Wam taką namiastkę klasy biznes, a przynajmniej trochę jej przywilejów 🙂 Zabierajcie więc maluchy i lećcie – to może być jedyna taka okazja – no i wspomnienia, jakie pozostaną potakim wspólnym wyjeździe przez lata będą źródłem anegdot i przyczynkiem do nie jednego uśmiechu.

W nadchodzących tygodniach przybliżymy Wam temat latania z trochę większym i już przemieszczającym się Młodym Człowiekiem, wtedy zobaczycie, że nie ważne, mały czy duży, naprawdę warto!

Jak każdy z wpisów na naszym blogu, także ten nie jest wpisem sponsorowanym, gdy używamy jakichkolwiek nazw własnych, robimy tak, bo uważamy, że np. dany przedmiot jest fajny, funkcjonalny, czy też pomocny i chcemy się naszą opinią podzielić z Wami.

Jeśli spodobał Wam się ten wpis, prosimy zapiszcie się do naszego newsletter’a, polajkujcie go i udostępniajcie, jeśli znacie kogoś, kogo mógłby też zainteresować

zdjęcie tytułowe: www.Akrosdayunibers.com

Feeling of Life

Feeling of Life

Gdzie wyjść, zjeść, podróżować i nocować z dzieckiem i nie tylko

Dodaj komentarz

Inline
Inline