fbpx

GDZIE SPĘDZIĆ CZAS Z DZIEĆMI W WARSZAWIE – KLOCKOWNIA

W jeden z weekendów, chcąc wyrwać się na troszkę z domu z Małym Człowiekiem i, nie oszukujmy się, chcąc go nieco wymęczyć przed snem, by choć kawałek wieczoru spędzić w dorosłym świecie i dla odmiany odpocząć samemu, wybraliśmy się do Klockowni (Galeria Renova w Warszawie na Rembielińskiej 20).

 

Zacznijmy od samego wejścia – dla nas jest to dość daleko, wybraliśmy się więc w weekend około 18tej żeby uniknąć korków i, potencjalnie, większej ilości osób w samej Klockowni. Warto wiedzieć że w galerii jest parking podziemny, o czym nie wiedzieliśmy, więc się trochę naszukaliśmy miejsca do zaparkowania wzdłuż ulicy. Samo miejsce znajduje się wewnątrz na 1 piętrze przy jednym z końców.

Weszliśmy i pierwsze miłe zaskoczenie – bardzo przyzwoite ceny – godzina zabawy to 18-22 zł, a jeśli kupicie karnet to spada do 12,50 zł za wejście. Po chwili sympatycznych wieści ciąg dalszy – nie tylko wejściówka ma ludzką cenę, w środku dają pyszną kawę (naprawdę smaczną) w cenie 9 zł za latte, na sokach i wodzie też nie zbankrutujecie.

Wchodzimy płacimy za godzinę dostajemy swoją szafeczkę, w której możemy schować nasze rzeczy i wchodzimy – miłych niepsodzianek jest jeszcze więcej. Opis na stronie skonstruowany jest tak, jakby to miejsce było dla dzieci ciut większych niż nasz Mały Człowiek. Okazuje się, że nie – każde dziecko (wystarczy tak naprawdę, że już stabilnie siedzi) znajdzie dla siebie coś ciekawego.

Zaczynamy więc zabawę – wchodząc zamykamy za sobą bramkę wiemy już więc, że nasze oczko w głowie nam nie ucieknie – możemy usiąść i się zrelaksować.

Klockownia jak sama nazwa wskazuje to miejsce pełne klocków.

Jednak nasze wyobrażenie było dużo skromniejsze niż to co zastaliśmy na miejscu – zobaczcie zresztą sami na zdjęciach. Są tutaj klocki zarówno małe i duże, oparte na różnych rozwiązaniach w zakresie ich łączenia. Młodego Człowieka zafascynowały na początku klocki magnetyczne – mają tutaj ich kilka rodzajów – duże pluszowe sześciany z których można budować ogromne ściany, forty, czy po prostu fajny murek – jolly hope,

Klocki składające się z patyczków zakończonych magnesami i kulek (Smartmax) – to nie wzbudziło aż takiego entuzjazmu bo mamy takie w domu. Nasza pociecha jest zaś jeszcze za młoda, by w pelni docenić wszystkie dodatkowe elementy (np. koła, czy wywrotki), które również były dostępne w Klockowni, a w domu ich jeszcze nie ma. Także klocki opisane Robocar (nie wydaje nam się jednak, by to była jakaś ich nazwa handlowa) są bardzo ciekawym rozwiązaniem – zobaczcie sami na zdjęciach, ale one są już dedykowane dla większych dzieciaków:

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Kawałek dalej możemy znaleźć dwie pochylnie, na których można sprawdzać, jak szybkie są pojazdy zbudowane przez nasze pociechy. Pierwsza jest raczej dla maluszków, druga znacznie szybsza, a dodatkowo pozwala by autka wzbiły się na chwilę w powietrze – coś dla trochę większych dzieci.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

W końcu sali znajdziemy stoły z koszami i szufladkami, a w nich różne klocki pozwalające na danie upustu naszej (i dzieci) kreatywności.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Wygląda to magicznie – mimo że staramy się być na bieżąco z nowinkami w tym zakresie, bo uważamy że składanie i konstruowanie pomaga rozwijać naszego przyszłego małego geniusza, udało się nas w wielu miejscach zaskoczyć – sami spójrzcie na te różne ciekawe formy, kształty i sposoby montowania – od sześcianów z wypustkami,

poprzez zrobione z gąbki „kratki” na gwiazdach/krzyżakach i przyssawkach skończywszy.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Na Małym Człowieku największe wrażenie zrobiły szuflady, z których można było wyjmować, wkładać i przekładać wiele rzeczy.

Spore zainteresowanie wzbudziły również klocki przyssawki – nie dość że można z nich było coś wybudować to jeszcze tak fajnie „cmokały” jak się je rozczepiało.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Dalej przeskakujemy z małego w wielkie. Mamy trzy sekcje z wielkimi klockami, pierwsza – ta, którą widzicie – ma ciemno niebieskie klocki, są to duże elementy, które pozwalają na wybudowanie fantazyjnych konstrukcji, torów wyścigowych, czy pochylni – zabawka dla zdecydowanie większych dzieci, ale poziom kreatywności, który może pomóc wyzwolić jest niesamowity – sprawdźcie sami.

Jak widzicie, mamy tu również podpowiedź, że jest to zabawa dla przynajmniej dwójki pociech, więc oprócz stymulowania kreatywności, zachęca do pracy w grupie.

Poza tym mamy sekcje z dużymi plastikowymi klockami które spotyka się w wielu miejscach, jednak tutaj jest ich na tyle dużo, że młodzi budowniczy mogą z ich pomocą stworzyć alejki i zakamarki, w których każdy rozrabiaka może się schować. Można też oczywiście (w czym pomagał większym dzieciom nasz Mały Człowiek) rozebrać to co jest i zbudować co tylko podpowie nam wyobraźnia, czy też bardzo zaangażowany rodzic 🙂

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

I na koniec “strefa demolki” – jeśli Wasze dzieciaki potrzebują się wyszaleć to miękkie obszyte klocki w formacie przerośniętego tetrisa, z których można wybudować ściankę/chatkę, a następnie bez konsekwencji ją zdemolować choćby robiąc wielki hop – to naprawdę może być to.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Żeby opisać wszystkie klocki musielibyśmy stworzyć niemały esej, więc popatrzcie na zdjęcia i sami ocenicie czy Waszym zdaniem warto.

Wiecie co jeszcze było piękne w ten weekendowy wieczór – my nie przepadamy za tłumami i udało nam się trafić na czas, gdy na sali nie było zbyt dużo dzieci – każdy mógł więc się spokojnie pobawić wchodząc w interakcje w takim natężeniu w jakim potrzebował. Do tego należy zwrócić uwagę na obsługę – przemiłe Panie, które tam pracują nie tylko wpuszczają i wypuszczają małych gości, ale także pilnują porządku (co niestety, w dobie bezstresowego wychowania, jest rzadkością:) ) i bawią się z dzieciakami. Jeśli macie dzieci w wieku 3+ można je spokojnie puścić żeby biegały, samemu zaś spokojnie wypić kawę – my jednak poza kawą byliśmy zmuszeni do odrobiny aktywności fizycznej – Małego Człowieka nie można było puścić całkiem bez opieki. Dla dzieciaków są dostępne super taczki którymi można klocki wozić, a Młody jak dorywa się do tak atrakcyjnej zabawki i zawoła brum brum, powiedzenie że nie przywiązuje wtedy szczególnej uwagi do otaczającego go świata, jest eufemizmem. Musieliśmy więc pilnować żeby nie robił za taran. Poziom bezpieczeństwa jest jednak taki, że można spokojnie siedzieć i pić kawę, a nie startować do sprintu jak tylko się Młody Człowiek oddali na 2 kroki.

Zdecydowanie nam się spodobało i jeszcze tam wrócimy – tylko dlaczego to tak daleko od nas? Apel do właścicieli – może jeszcze jedna placówka w Warszawie, po lewej stronie Wisły?

 

Miejsce zasługuje na ocenę 5/5

(5 / 5)

Jak każdy z wpisów na naszym blogu, także ten nie jest wpisem sponsorowanym, gdy używamy jakichkolwiek nazw własnych, robimy tak, bo uważamy, że np. dany przedmiot jest fajny, funkcjonalny, czy też pomocny i chcemy się naszą opinią podzielić z Wami. 

Jeśli spodobał Wam się ten wpis, prosimy zapiszcie się do naszego newsletter’a i udostępniajcie go jeśli znacie kogoś, kogo mógłby też zainteresować

Feeling of Life

Feeling of Life

Gdzie wyjść, zjeść, podróżować i nocować z dzieckiem i nie tylko

1 comment

Dodaj komentarz

Inline
Inline