fbpx

DER ELEFANT ŚWIETNE MIEJSCE ZARÓWNO NA ROMANTYCZNĄ  KOLACJĘ JAK I WYPAD Z DZIEĆMI

W Warszawie tuż Placu Bankowym znajdziecie Der Elefant

miejsce znane jest z wielu opinii i blogów, ale my, jak to my, postanowiliśmy dla Was wytestować je sami i spojrzeć na nie naszym subiektywnym okiem.

Co bardzo ciekawe udało się im stworzyć miejsce które jest idealne zarówno na romantyczny wieczór tylko we dwoje, spotkanie biznesowe, jak i obiad z dzieciakami.  Jeśli to Was jeszcze nie zachęciło to pamiętajcie, że w ciepłych miesiącach na zewnątrz macie 2 ogródki – frontowy mniejszy oraz przepiękny i zaciszny, położony w atrium kamienicy.

Słowem wszystko w jednym, do tego jest to wyjątek od reguły – nie wszystko, co jest do wszystkiego musi być do niczego:)

Już od wejścia widać, że miejsce to będzie nam się podobało,

klasycznie urządzone wnętrze z ciekawymi przełamaniami i bardzo stylowymi akcentami

podkreślają poziom tej restauracji.

Jest to miejsce, w którym raczej każdy powinien poczuć się komfortowo i znaleźć stolik najbardziej jej, czy też jemu odpowiadający. Co prawda stoliki poustawiane są dość gęsto (co z zasady jest dla nas wielkim minusem lokalu), to jednak ich ilość sprawia, że z reguły możecie wybrać coś dla siebie z dala od innych.

Do tego otwarta kuchnia z interesująco zorganizowaną wydawką

dodaje Elefantowi uroku.

Jeśli wybieracie sie tutaj z dzieciakami, koniecznie zajrzycie do kącika zabaw,

jest to osobne pomieszczenie podzielone na 2 sale – w jednej z nich znajduje się konstrukcja rodem z sal zabaw (choć oczywiście nieco mniejsza),

w drugiej zaś przestrzeń warsztatowa,

w niej odbywa się Warsaw Cooking University, o którym możecie poczytać tutaj.

http://derelefant.com/aktualnosci/80-kids-friendly

Jest tam też przestrzeń, w której dzieciaki mogą bawić się poza warsztatami.

Do tego na terenie “kącika” znajdziecie małą dziecięcą toaletę

Rozwiązanie wprost idealne dla rodzin z dziećmi. O atrakcjach i animacjach, które są tutaj proponowane możecie poczytać w aktualnościach na stronie Der Elefant, na przykład w każdą sobotę i niedzielę w godzinach 14-18 prowadzona jest szkoła gotowania i zajęcia z animatorami.

Nie tylko pod tym względem pomyślano tu o najmłodszych gościach  – niezależnie od obłożenia, siedzonek dla dzieci nie powinno zabraknąć:) widać więc, że się tutaj o nich myśli.

Jeśli przychodzicie tutaj na spotkanie i chcecie mieć pewność, że nie potknięcie się o żadne dziecko, jest tutaj też specjalny “pokój ciszy”.

Przyszliśmy tutaj jednak przede wszystkim coś zjeść, więc rzut oka na menu,

w połączeniu z opcją specjalną.

Na początek oczywiście tradycyjnie kawa latte,

w Elefanacie godna polecenia.

Z kwestii jedzenia, postanowiliśmy zacząć od śródziemnomorskich przekąsek,

ciekawe choć nie porywające danie, z jednej strony różnorodne, z drugiej nie sprawiło że omdleliśmy z wrażenia;

do tego, krewetki

z bruskettą i rukolą, które stanowią ciekawy dodatek, jednak powodem, dla którego koniecznie musicie je zamówić jest sos z masła i wina sprawiajacy, że całość tworzy urzekającą kompozycję, a z pomocą wspomnianego pieczywa sos wyjedliśmy do ostatniej kropelki.

Następne były pierogi,

z masłem, szałwią oraz karmelizowaną cebulką – my wybraliśmy opcję wileńską – ciasto świetne, delikatne i jednocześnie na krucho przypieczone, do tego ciekawy sposób podania, jednak farsz zdecydowanie za ostry, a nadmiar pieprzu sprawił, że cały smak dania zwyczajnie się zgubił, a szkoda.

Do tego wybraliśmy jeszcze tortellini

z kozim serem oraz ricotta na kremie ze swieżych pomidorów i ziół. Samo tortellini poprawne, jednak dzięki ciekawemu połączeniu smaków i naprawdę wybornemu nadzieniu powstało danie, które staje się godnym polecenia. Jeśli więc lubicie takie smaki, koniecznie się na nie zdecydujcie.

Na koniec gwóźdź programu, czyli steczek,

naprawdę dobry, świeże mięso, dobrze przygotowane (średnio wysmażone) i ciekawie podane – nie jest to co prawda stek, który jedliśmy w Argentynie, ale z nim naprawdę ciężko konkurować, więc jeśli lubicie steki, tutaj warto go zamówić i naszym zdaniem jeśli to zrobicie nie powinniście być rozczarowani.

Czymś, dla czego musicie tutaj przyjść koniecznie są jednak desery.

Nasz wybór padł oczywiście na bezę, do tego zestaw 3 deserów oraz mille feuille.  

Najmniej porywający był zestaw 3 deserów – creme brulee, malabi i mus czekoladowy, wszystkie wydawały się nam zwyczajne. Być może dlatego, że zostały zestawione z czymś dużo bardziej powalajacym.

Pavlowa – wypiekana na miejscu ze świeżymi owocami i śmietaną była jedną z lepszych, jakie jedliśmy w ostatnim czasie. Pięknie wyrośnięta beza z odpowiednią ilością dodatków i idealnym balansem intensywnie słodkiego smaku i lekkości owoców, a do tego jeszcze przepięknie podana.

Po chwili okazało się jednak, że nawet ją jesteśmy w stanie zdradzić dla mille feuille – ciasto tysiąca płatków z kremem mascarpone i gorącym sosem karmelowym. Jest to doświadczenie smakowe, którego nie potrafimy opisać – musicie spróbować tego sami – jeśli będziecie tutaj i nie zdecydujecie się na ten deser (nawet jeśli jesteście na diecie:), będzie to decyzja, której latami będziecie żałować:)

Podsumowując, miejsce to jest godne polecenia niezależnie od ,czy wybieracie się tutaj na randkę, spotkanie biznesowe, czy chcecie spędzić czas z dzieciakami, a także bez względu na porę roku. Jedzenie jest bardzo nierówne, z jednej strony są rzeczy zwyczajne, z drugiej zaś takie które sprawią, że na długo Der Elefant zapadnie w Waszej pamięci i będziecie chcieli tu wracać. Naszym zdaniem miejsce to zasługuje na 4.8/5

Feeling of Life

Feeling of Life

Gdzie wyjść, zjeść, podróżować i nocować z dzieckiem i nie tylko

Dodaj komentarz

Inline
Inline